Zachodnie Wybrzeże USA 2017

napisał:
Be the first to comment! USA

Wycieczka do USA: Los Angeles, California

 

Naszą wycieczkę zaczynamy w Los Angeles, na zachodnim wybrzeżu USA , przylatując chwilę po zakończeniu wielkiej fali opadów, która z kolei nastąpiła po długiej suszy, największej od kilku lat, co spowodowało protesty rolników amerykańskich, krytykujących otwarcie politykę rządu w zakresie dostępu do wody.

 

Dla turysty odwiedzającego USA w czasie kiedy wszędzie jest mokro (włączając Death Valley, najbardziej suche i najgorętsze miejsce w Ameryce Północnej, o czym piszę w oddzielnym wpisie) brzmi to nieco absurdalnie, ale fakt faktem, że długotrwała susza spowodowała równie dużo zamieszania co występujące w czasie naszej wizyty opady.

Jest połowa lutego a w Californii jest przyjemnie ciepło, słonecznie a powietrze po okresach opadów jest przyjemnie wilgotne.

Los Angeles jest miastem , w które stanowi dobrą, choć drogą, bazę wypadową do zwiedzania zachodniego wybrzeża USA. Samo w sobie nie powala architekturą, budynki budowane z płyty OSB robią wrażenie tymczasowości, ale przecież nie ma potrzeby stawiania murowanych ocieplanych domów w miejscu gdzie jest w zasadzie stała temperatura przez cały rok. Tak, z naszej polskiej perspektywy, tutaj można powiedzieć są dwie pory roku: wiosna i lato.

Będąc w USA należy wypożyczyć auto. I tutaj kilka ważnych informacji. Nie o wypożyczaniu auta, bo to nie różni się wiele od wypożyczeń w innych miejscach na świecie.

Ale o paliwie. Stacje benzynowe w USA działają na zasadzie przedpłaty. A karty kredytowe europejskich banków zwykle nie są obsługiwane. Dlatego warto mieć gotówkę.

Znaki drogowe w Stanach są opisowe. Trzeba kilku chwil, żeby do tego przywyknąć. Najciekawsze są skrzyżowania. Migające światło czerwone oznacza stop, przy czym rusza ten, który pierwszy dojeżdżał do skrzyżowania. W zasadzie wszystkie równorzędne skrzyżowania tak działają i to jest cudownie praktyczne rozwiązanie.

Na autostradach wieeeeelopasmowych zwykle jest tzw. Fast Track lub Car Pool. To pas dla aut z 2+ pasażerami. Można sporo czasu zaoszczędzić jadąc tym pasem. Ale uwaga, w okolicach San Francisco te pasy są płatne dodatkowo. Można się zdziwić. Trzeba dużo i szybko czytać :). 

Warto również zwracać uwagę na krawężniki. Kolor czerwony oznacza zakaz parkowania. 

Aha i motory. Motory mają w LA pierwszeństwo. Czyli trzeba je przepuszczać kiedy usiłują nas minąć. Niezależnie z której strony. Nie chcemy mieć spotkania z amerykańskim policjantem.

W LA znajdziemy kilka tandetnych miejsc, których niezręcznie nie zobaczyć: dawny Kodak Theater (Hollywood Blvd), aleję gwiazd, która jest po prostu zwykłym chodnikiem :) , wzgórze z napisem Hollywood, Beverly Hills - to rzeczywiście chyba jedyne z miejsc w którym mógłbym zamieszkać, równo przystrzyżone trawniczki i piękne wille zdecydowanie odbiegają od reszty miasta, Santa Monica - piękna szeroka plaża z charakterystycznym znakiem końca historycznej drogi Route66 i ... w zasadzie to wszystko.

Santa Monica

Z perspektywy czasu podpowiem, że na szeroko pojęte Los Angeles (rozumiem przez to kompleks miast otaczajacych samo Los Angeles) wystarczy poświęcić góra 2 dni. 

Jeżeli tak jak my, ze względu na aklimatyzację chcecie spędzić tu więcej czasu, odwiedźcie Disneyland (na południe od LA) - pierwszy Disneyland w USA, gdzie zdecydowanie warto pojechać (choć bilety są stosunkowo drogie i dla rodziny 4 osobowej należy liczyć się z wydatkiem rzędu 2000-2500 PLN). 

Do Disneyland warto wyjechać wcześnie rano, gdyż ze względu na kontrolę bezpieczeństwa i odległość od parkingu, którą trzeba pokonać (kolejką) , przyjazd o godzinie 10 powoduje że trzeba spędzić około 30-45 min w kolejce do wejścia. Tych 40 minut może później zabraknąć na powtórne odwiedzenie najciekawszych atrakcji.

Podpowiem, że warto zbierać tzw. Fast Track, które można sobie wygenerować na poszczególne atrakcje. Odmiennie od Disneyland w Paryżu, tutaj jest ograniczenie 2 FastTrack na osobę na 2 godziny , więc nie można nazbierać samych FastTracków na wszystkie atrakcje. Najdłuższe kolejki spotkacie w Autkach i na RollerCoasterze. Polecałbym  zatem udać się najpierw po FastTracka tam. 

Będąc w okolicach Los Angeles możecie także odwiedzić Legoland, który my akurat ominęliśmy, ale z relacji znajomych wynika że to bardzo, bardzo ciekawe miejsce.

Queen Mary można sobie zdecydowanie odpuścić, gdyż biletowanie atrakcji, która stała się hotelem i w której w zasadzie nie ma czego zwiedzać jest moim zdaniem nadużyciem.

 

Zdecydowanie więcej czasu za to warto poświęcić na zwiedzanie amerykańskich parków narodowych, o których powiem w osobnych  wpisach. Tam widać prawdziwe Stany i potęgę natury.

To co uderza  Polaka odwiedzającego USA po raz pierwszy to zachowanie mieszkających w Californii ludzi.

Są radośni, życzliwi, uśmiechnięci. Szkoda, że my tak nie potrafimy.

 

Ostatnio modyfikowane: środa, 12 lipiec 2017 08:49
(0 głosy)
Czytany 641 razy
Przypisane tagi :

Więcej artykułów z tej kategorii:

« USA : Calico – miasto duchów USA: Wielki Kanion »

Zostaw komentarz

Upewnij się, że wpisałeś wszystkie wymagane informacje, oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML nie jest dozwolony.