Rzym – przyjazny, przejrzysty, interesujący dla małych i dużych

napisał:
Be the first to comment! Włochy

 

Jakiś czas temu, powtarzając z naszym dzieckiem lekcje historii, postanowiliśmy wspólnie z żoną, że najlepszym sposobem zainteresowania dzisiejszego już-za-chwilę-nastolatka historią (i jednocześnie geografią) jest pokazanie mu wszystkich tych abstrakcyjnych dla niego miejsc, które są opisywane w książkach.

Jednym z miast pierwszego wyboru w naszym programie „Z dziećmi przez Europę” musiał być oczywiście Rzym.  Nie był pierwszym miejscem, które wspólnie odwiedziliśmy, ale z racji historii miasta oraz samego wrażenia jakie na nas wywarł zdecydowanie jest (póki co) naszym europejskim numerem jeden.

Kilka słów o zasadach jakie przyjęliśmy:

  • Na każdą wizytę poświęcamy 2-4 dni.
  • Podróżujemy najczęściej tanią linią lotniczą (jak na razie za każdym razem linii o nazwie zaczynającej się na „R” ;) ), chociaż przydarzają się też wyjazdy samochodowe
  • Nie szukamy najtańszych miejsc na nocleg. Najczęściej nocujemy w hotelach *** lub ****.
  • Staramy się nocować w centrach miast, tak aby wygodnie i sprawnie zwiedzać stolice.
  • Planując wizytę zawsze planujemy atrakcje dla dorosłych przeplatane atrakcjami dla dzieci. (ale najczęściej i tak większość miejsc jest nudna lub głupia :))

W przypadku Rzymu miejsc nudnych i głupich w ocenie dzieci było chyba najmniej. W zasadzie to już nie pamiętam czy jakiekolwiek tak oceniły.

Z lotniska Ciampino najwygodniej dojechać do centrum autobusem lub taksówką (ok. 30-40 Euro). W naszym przypadku miejsc na autobus nie było, w związku z czym zostaliśmy (turystycznie J ) przewiezieni przez taksówkarza szaleńca, kamikaze obwodnicą miasta. Skutkowało to rachunkiem na ok. 60 Euro, ale po wszystkim byliśmy przede wszystkim zadowoleni , że przeżyliśmy podróż. Co tam pieniądze.

Szybki sen i ruszamy.

Przede wszystkim , jakkolwiek niewiarygodnie to brzmi, Rzym dla turysty jest miastem małym. Nie ma potrzeby kupowania biletów na metro, gdyż będąc osobą średniej sprawności fizycznej, do wszystkich interesujących miejsc można dojść piechotą, nawet z 20 kilogramowym ruchomym , gadającym „tobołkiem” na „baranach”. 

Mieszkaliśmy w okolicach głównej stacji kolejowej Termini, (Hotel The Independent) skąd wszędzie było blisko. Tyle że w jedną stronę z górki, w drugą pod górę.

Program naszej wizyty, jak zwykle genialnie z wyprzedzeniem przygotowanej przez naszego osobistego „menedżera domu”, głowę rodziny w spódnicy, obejmował:

  • Dzień pierwszy: Watykan, Bazylika Św. Piotra + kopuła, Grób JPII,  Szopka na tyłach Watykanu (ukochana przez JP II), kościół Sacro Cuore del Suffragio (małe muzeum Dusz Czyśćcowych)
  • Dzień drugi: Koloseum, Forum Romanum, Palatyn, Muzea Kapitolińskie, Usta Prawdy
  • Dzień trzeci: Panteon, Fontanna Di Trevi, Schody Hiszpańskie, Piazza Navona, Zatybrze
  • Dzień czwarty: Bazylika Św. Pawła za murami, Villa Borghese

Piątego dnia z samego rana wyjechaliśmy autobusem na lotnisko i sprawnie, z melodyjką po wylądowaniu, dolecieliśmy do Polski.

Plan przygotowany tak, żeby grupował znajdujące się w bezpośredniej bliskości obiekty, dzięki czemu oszczędzamy czas przeznaczony na przemieszczanie się z miejsca w miejsce.

W organizacji pomaga mi strona http://lokalizator.mapa.info.pl/ , dzięki której w prosty sposób możemy narysować na mapie konkretne punkty i zaplanować kolejność zwiedzania.

Podsumowując, Rzym przebija wszystkie do tej pory odwiedzone przez nas europejskie stolice.

Poza cudowną wiosenną pogodą, dojrzałymi we włoskim słońcu, genialnymi w smaku owocami i warzywami, cudownymi makaronami, lekkimi pizzami i świeżutkim Prosecco, architekturą, znanymi z książek zabytkami, jest to miasto, które jest po prostu łatwe do „ogarnięcia” i bardzo przyjazne dla turystów.

O ile inne miasta robią większe lub mniejsze wrażenie, zarówno na małych jak i dużych członkach naszej rodziny, o tyle w przypadku Rzymu fascynacja pojawia się w zasadzie natychmiast. Od razu widać tysiące lat jego historii. Cała abstrakcja znajdująca się w szkolnych podręcznikach nagle nabiera rzeczywistych kształtów.

Na każdym kroku widać, że to tutaj zaczynała się cywilizacja. I zanim jeszcze cokolwiek monumentalnego zbudowano w Londynie czy Paryżu, w Rzymie już to wszystko było. (kopiowane z Grecji, którą Rzymianie byli zafascynowani, ale tam jeszcze nie byliśmy w ramach naszego programu, więc póki co, na temat Grecji się nie wypowiadam)

Tak czy inaczej wniosek mam jeden. Nie może być przypadkiem, że to w basenie Morza Śródziemnego rozwinęły się cywilizacje: egipska, grecka i rzymska. (pomijam Amerykę Łacińską i Chiny, bo to zupełnie inna historia).

Atlantyda znajduje się gdzieś tam. W Morzu Śródziemnym. Na bank!

 

 

Dzień pierwszy – rzym-watykan-bazylika-sw-piotra-szopka-muzeum-dusz-czysccowych/

Dzień drugi – rzym-koloseum-forum-romanum-palatyn-muzea-kapitolinskie-usta-prawdy/

Dzień trzeci – rzym-panteon-fontanna-di-trevi-schody-hiszpanskie-piazza-navona-zatybrze/

Dzień czwarty – rzym-bazylika-sw-pawla-za-murami-villa-borghese

 

Wróć do głównego artykułu: rzym-przyjazny-przejrzysty-interesujacy-dla-malych-i-duzych/

 

Ostatnio modyfikowane: sobota, 10 marzec 2018 18:28
(0 głosy)
Czytany 530 razy

Zostaw komentarz

Upewnij się, że wpisałeś wszystkie wymagane informacje, oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML nie jest dozwolony.